Bardzo wiele mam obawia się, że ich organizm produkuje za mało pokarmu. Jeśli dodatkowo słyszą, że to dlatego, iż mają zbyt małe piersi lub dziecku przestało już smakować ich mleko, to może to być powód do zaprzestania karmienia. Produkcję mleka można jednak pobudzić i poradzić sobie z tym problemem, podobnie jak wszystkie radzimy sobie z nawałem pokarmu.

Martwisz się, że masz za mało pokarmu?

Obawa o to, że dziecko się nie najada, spędza sen z oczu wielu mamom. Zbyt mała produkcja mleka u kobiet, które prawidłowo postępują w laktacji, niemal się nie zdarza. Nie znaczy to jednak, że to marginalny problem. Najczęstszą przyczyną zbyt małej produkcji mleka jest sztuczne wydłużanie przerw pomiędzy karmieniami, np. poprzez dokarmianie i dopajanie dziecka, rezygnowanie z nocnego karmienia oraz karmienie na godziny, z zegarkiem w ręku, co 3 godziny i ani minuty wcześniej. Problem może wynikać także z nieprawidłowej techniki ssania malucha, a to może być związane z niewłaściwym przystawieniem dziecka lub podawaniem butelki ze smoczkiem. Należy wiedzieć, że istnieje duże ryzyko zaburzenia odruchu ssania, jeśli dziecku, które nie ukończyło 6 tygodnia, podamy butelkę ze zwykłym smoczkiem. Maluchowi dużo łatwiej ssać smoczek niż pierś mamy i dlatego może nie chcieć się wysilać przy piersi. Jeśli więc mówimy o prawidłowym postępowaniu w laktacji w przypadku dziecka, które nie ukończyło 6 tygodnia, to mamy na myśli:

  • – poprawną technikę karmienia, właściwe przystawienie dziecka do piersi,
  • – niepodawanie dziecku smoczka do karmienia i uspokajania,
  • – niedokarmianie i nie podawanie wody lub herbatek chyba, że kompetentny lekarz zadecyduje inaczej (herbatek i wody nie podajemy w ogóle, a dokarmianie tylko w przypadku wyraźnej konieczności, na zlecenie lekarza i najlepiej po konsultacji laktacyjnej),
  • – karmienie przynajmniej 8 razy na dobę wedle potrzeb dziecka oraz mamy,
  • – jedną maksymalną przerwę między karmieniami wynoszącą 4 godziny oraz pozostałe przerwy wynoszące maksymalnie 3 godziny.

Jeśli uważasz, że produkcja pokarmu jest u Ciebie za mała, to warto poprosić o pomoc konsultanta laktacyjnego. Specjalista sprawdzi, czy dziecko jest właściwie przystawione do piersi, bo tylko w takim przypadku produkcja mleka jest odpowiednio stymulowana, a następnie doradzi Ci, co zrobić, by zwiększyć produkcję pokarmu.

Wśród porad na pewno znajdzie się polecenie jak najczęstszego karmienia malucha. Produkcja pokarmu uzależniona jest od tego, ile dziecko je, więc aby ją zwiększyć, należy karmić niemowlaka co 2 godziny w dzień i co 3 godziny w nocy. Podczas karmienia przystawiaj dziecko do każdej piersi przez co najmniej 15 minut. Bardzo ważne jest, by karmić z obu piersi naprzemiennie i w trakcie jednego karmienia przystawić dziecko do obu piersi. Drugą pierś podajemy, gdy pierwsza została opróżniona, wskazane jest przystawianie do jednej piersi np. w pozycji cross i spod pachy po 10 minut, a później zmiana i tak samo do drugiej – w sumie 40 minut karmienia. To metoda dla dobrze ssącego malucha, bo słabeusz nie da rady i nic nie będzie z takiego pobudzania.

Laktację możesz pobudzić także dzięki laktatorowi. W przypadku niedoboru, pokarm odciągamy po karmieniu z opróżnionej przez dziecko piersi. Nie przejmuj się tym, że po kilku minutach odciągania nie uzyskasz ani kropli mleka, ponieważ najważniejsza jest stymulacja piersi. Częstotliwość i długość odciągania powinnaś skonsultować z konsultantką laktacyjną. Chociaż może nie być to łatwe, to postaraj się nie zamartwiać. Ważne, byś podczas karmienia była zrelaksowana, ponieważ stres nie wpływa korzystnie na laktację.

Zbyt duża produkcja pokarmu

Nie tylko niedobór, ale i nadmiar pokarmu, może skutecznie utrudniać nam karmienie. Około 2-6 doby po porodzie możesz spodziewać się nawału pokarmu, który najczęściej trwa przez ok. 3 dni, ale niestety zdarza się, że dłużej. Nieprawidłowe postępowanie podczas nawału pokarmu może prowadzić do obrzęków piersi, więc warto wiedzieć, w jaki sposób uporać się z tym problemem i zmniejszyć produkcję pokarmu. W tym celu najrozsądniej skontaktować się z konsultantem laktacyjnym, ponieważ indywidualnie dobierze on rozwiązanie.

Podczas nawału pokarmu piersi stają się pełne i twarde, a to może uniemożliwić przystawienie, uchwycenie piersi przez dziecko. Dlatego też przed karmieniem warto odciągnąć pokarm, ale tylko tyle, by poczuć ulgę, by otoczka zmiękła i brodawka stała się chwytliwa. Jeśli opróżnimy pierś, to organizm będzie utrzymywał laktację na takim samym poziomie, czyli przewyższającym potrzeby naszego malucha.

W czasie nawału karmimy nawet do 12 razy na dobę według potrzeb mamy (dyskomfort) i dziecka (głód). Jeśli jednak dziecko jest bardzo najedzone, nie minęły 3 godziny, maluch śpi, a mama już odczuwa dyskomfort, to wtedy odciągamy mleko do uczucia ulgi. Zwykle jest to ok. 30-50 ml i obowiązkowo kładziemy bardzo zimny okład. Ponieważ okres nawału to czas nadprodukcji pokarmu najczęściej noworodek jest w stanie opróżnić tylko jedną pierś na jedno karmienie. Jeśli druga pierś tego wymaga to możemy odciągać pokarm do uczucia ulgi, by zmniejszyć dyskomfort. Po karmieniu oraz odciąganiu układamy na piersi bardzo zimny kompres i trzymamy go przez ok. 20 minut. Pomóc może także picie herbaty z szałwii, która delikatnie hamuje laktację (2-3 saszetki dziennie przez 1-2 dni).

Warto pamiętać, że nawał pokarmu jest stanem fizjologicznym i świadczy o prawidłowym rozwoju laktacji, co powinno cieszyć każdą mamę. Postępując prawidłowo unikniemy dyskomfortu i możliwych komplikacji.

Kiedy zmniejszamy produkcję pokarmu, warto cały czas być w kontakcie z konsultantką laktacyjną. Od postępowania w trakcie nawału pokarmu, zależy przyszła laktacja. Brak opróżniania piersi może nieodwracalnie obniżyć laktacje do poziomu niewystarczającego dla dziecka, a także może prowadzić do zapalenia piersi a nawet ropnia, co jest już wielką komplikacją.

Jeśli dziecko nie jest w okresie nawału karmione piersią, ponieważ maleństwo jest oddzielone od mamy (wcześniak, dziecko chore), to koniecznie mleko musi być odciągane co najmniej 8 razy na dobę, czyli tak długo i tak często jak ssałoby zdrowe dziecko.

Komentarze

komentarzy